niedziela, 17 października

Komputery i laptopy nadal będą drożeć

wysokie ceny laptopów

Ceny sprzętu komputerowego po wybuchu pandemii poszybowały w kosmos i niestety nie zanosi się na to, by w realnej perspektywie miały powrócić na przystępny dla nabywców pułap.

Wzrost cen w największym stopniu dotyczy takich podzespołów jak karty graficzne i płyty główne. Przedstawiciele firmy Asus – jednego z największych producentów tych komponentów – przekonują, że głównym powodem drożyzny jest pandemia. To przez nią opóźniły się dostawy podzespołów. Asus zaznaczał, że mogą też wzrosnąć ceny innych części komputerowych. Tu wskazano na wysokie cła, efekt wojny handlowej pomiędzy USA i Chinami. Już w styczniu wyższe cło wprowadzono na karty graficzne. Nie ma wątpliwości, że przełożyło się to na europejski rynek. Analitycy przewidywali, że w przypadku kart ceny wzrosną o około 300 zł (80 dolarów).

Praca zdalna, kumulacja wysyłek, czyszczenie magazynów

Co ciekawe, w kwietniu poznaliśmy statystyki sprzedaży komputerów PC w pierwszym kwartale 2021 roku. Okazało się, że dostawy komputerów osobistych wzrosły na całym świecie o 32 proc. w porównaniu do roku 2020. Był to największy skok zanotowany w XXI wieku na rynku komputerowym. I znów powodem była pandemia i przejście w ogromnej skali na zdalną pracę i naukę. Co ciekawa ta tendencja może się utrzymać nawet po zwalczeniy koronawirusa. Jak podaje Staffing Industry Analyst, 80 proc. ankietowanych przez SIA dyrektorów firm deklaruje, że ich pracownicy będą mogli pracować zdalnie także po pandemii. Zdaniem analityków za krach na rynku elektroniki odpowiada złe oszacowanie popyty na początku epidemii koronawirusa. Producenci założyli, że będzie on niższy i zamknęli część linii produkcyjnych. Okazało się, że popyt nie tylko się utrzyma, ale i wzrośnie. Przewiduje się, że moce produkcyjne wzrosną dopiero w 2022 roku.

Opłata reprograficzna

Jakby tego było mało, do listy powodów, dla których ceny sprzętu rosną dołączyć może element tzw. Polskiego Ładu, czyli opłata reprograficzna. To rekompensata na rzecz, jak to określa rząd, uczciwej kultury, wypłacana artystom w zamian za nieodpłatne korzystanie z ich dzieł. Dzięki niej kopiowanie i odtwarzanie muzyki, filmów, książek czy obrazów na użytek własny, rodziny czy przyjaciół będzie darmowe i w pełni legalne. Rekompensata nie jest pobierana od użytkowników, tylko od producentów i importerów urządzeń. Zdaniem rządu, „możliwość bezpłatnego korzystania z dzieł artystów znacznie podnosi popyt i wartość urządzeń, stąd akceptowany w większości krajów świata model przekazywania części zysków na rzecz artystów. Rekompensata z reguły nie podnosi cen detalicznych urządzeń, gdyż wynikają one z uwarunkowań rynkowych. Koszt wytworzenia urządzenia zazwyczaj nie jest wyższy niż 30 proc. jego ceny, co daje duże możliwości podziału zysków.”.

Tymczasem Komputronik, polska sieć sklepów, alarmuje, że wprowadzenie opłaty reprograficznej wpłynie jeszcze bardziej na wzrost cen i ostatecznie doprowadzi do krachu na rynku sprzętu elektronicznego. 4-procentowa opłata, liczona od wartości dodanej jaką jest podatek VAT, podniesie bowiem rzeczywiste ceny o 4,92 proc. Dla Komputronika nałożenie dodatkowego sektorowego podatku obrotowego pogorszy rentowność spółki i zamieni zyski w straty. Przerzucenie obciążeń na klientów będzie więc koniecznością.

Światełko, które gaśnie

Światełkiem w tunelu okazała się być informacja po trzech kwartałach 2021 roku. Ustabilizowały się bowiem ceny pamięci DRAM, a trendy wskazały, że będą spadać w nadchodzących miesiącach. Pomiędzy końcem maja a początkiem lipca odnotowano 32-procentową obniżkę. To jednak złudne nadzieje. Zarówno producenci, jak i użytkownicy mają bowiem po prostu wystarczające zapasy pamięci DRAM.

I na dodatek kryptowaluty

Na następną przyczynę zwraca uwagę Polski Instytut Ekonomiczny. Zdaniem jego analityków, wysokie ceny sprzętu to m.in. skutek odbicia kursów kryptowalut. Twierdzą oni, że wzrost cen kart graficznych ma bezpośredni związek z wykorzystaniem ich „do kopania kryptowalut”. Ponowny wzrost ich popularności może bowiem podnieść ceny. Jako przykład posłużył czwarty kwartał 2020 roku, kiedy podwyżki zrównały się niemal ze wrostem kursu bitcoina. PIE oczywiście podkreśla, że druga fala podwyżek wystąpiła przede wszystkim z powodu niedoborów sprzętowych.

Z szacunków ekspertów wynika, że z problemem rosnących cen komputerów osobistych zmagać możemy się do końca 2022 roku. Producenci deklarują jednak inwestycje, chcą uruchamiać kolejne fabryki, żeby zapewnić pełen dostęp do półprzewodników. Nie łudźmy się, nie nastąpi to z dnia na dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *