wtorek, 31 stycznia

Czy czas brutalnych architektów już minął?

Brutalizm chyba jako jeden z nielicznych stylów w architekturze XX wieku wywołuje tak wiele kontrowersji. Ludzie potrafią kochać go tak samo mocno, jak inni nienawidzić. Warto choć na chwilę odciąć się od emocji i pozostać przy suchych faktach. Co warto wiedzieć o brutalizmie?

Historia brutalizmu 

Początki brutalizmu sięgają lat 40. ubiegłego wieku. Nurt ten rozwijał się w różnych krajach równolegle. Za najwcześniejszy przykład budynku w tym stylu podaje się szkołę w Hunstanton w Anglii, zaprojektowaną przez Petera i Alison Smithson. Wyróżniała się ona surowymi ceglanymi ścianami, widoczną stalową konstrukcją, pozostawionymi na widoku belkami stropowymi i instalacjami elektrycznymi. 

Główne założenia tego nurtu w architekturze

Nazwa tego nurtu wzięła się od francuskiego sformułowania béton brut, oznaczającego surowy beton. I nim właśnie charakteryzuje się z grubsza każda budowla utrzymana w tym stylu. Główną ideą przyświecającą brutalizmowi było zdefiniowanie na nowo sensu stosowania danych materiałów w architekturze. Osadzanie budynków w jakichkolwiek kontekstach nie miało sensu, zdaniem przedstawicieli tego stylu. Stąd też przykłady architektury brutalistycznej nie mają ozdobnych elewacji, kunsztownych detali czy choćby kolorowej farby. Mają natomiast widoczną fakturę drewna szalunkowego, zastosowanego podczas budowy. Tym, co oprócz widocznego materiału budowlanego jest tak charakterystyczne dla omawianego stylu, są do bólu proste, masywne i surowe bryły budynków. Zdają się one przytłaczać miasto i jego mieszkańców. Wyróżnikiem wielu obiektów powstałych od lat 40. są też zewnętrzne klatki schodowe czy przejścia podziemne. 

W parze z wyrazistym, przysadzistym i ciążącym na otoczeniu wyglądzie budynków brutalistycznych szła ideologia społeczna. Lud miał zostać skonstruowany na nowo – jako ten, który ponad wszystko stawia etykę, a nie wyłącznie fasadowość zachowań i estetykę. Ponadto brutalizm symbolicznie zrywał z dobrze znaną definicją piękna i porządku. 

Przykłady architektury w Polsce i na świecie

Jednym z najbardziej znanych przykładów brutalizmu na świecie jest zaprojektowany przez Le Corbusiera blok marsylski z 1952 roku. Kilkadziesiąt lat później w Belgradzie, z inicjatywy Mihajla Mitrovića, powstała Wieża Genex. Jeśli chodzi o rodzime ilustracje tego nurtu architektonicznego, dobrze wszystkim znany jest katowicki Spodek. W stolicy Górnego Śląska znajduje się więcej obiektów w tym stylu, między innymi (nieistniejący dziś) dworzec kolejowy. Miłośnicy tego nurtu do dziś mówią o wyjątkowym kielichowym układzie dachu, jak też dużych przeszkleniach. Cechą wyraźnie wskazującą na estetykę, którą kierowali się architekci, był odkryty tynk z wyeksponowaną fakturą drewnianego szalunku.


Przykładem bardzo nieudanej interpretacji stylu brutalistycznego jest CKK Jordanki w Toruniu. Toporne, ciężkie gmaszysko robi przytłaczające wrażenie. W sieci pojawiały się nawet opinie, że budowla wygląda jak linia Zygfryda po dywanowym bombardowaniu.

Innym gmachem, który egzemplifikuje wady stylu brutalistycznego może być filharmonia w mieście Boca del Rio w Meksyku. Położony nad oceanem budynek sprawia wrażenie budowli z odległych zakamarków galaktyki w „Gwiezdnych wojnach”.

Krytyka założeń brutalizmu

Skrajni przeciwnicy tego nurtu architektonicznego wskazują na to, że powstające w tym duchu budowle, zamiast łączyć, dzieliły ludzi zamieszkujących tę samą przestrzeń. Pozbawiona skojarzeń i nieosadzona w kontekście zabudowa odpychała nieprzyjaznym wyglądem, budząc uczucia, którym blisko było do alienacji, poczucia strachu i samotności. Krytycy nurtu do dziś wskazują na brzydki proces starzenia się betonu, nieestetyczne plamy, przebarwienia czy pękanie pod wpływem ujemnych temperatur. Akty wyburzenia stawały się powodem do spontanicznych wybuchów radości wśród mieszkańców 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.